sobota, 20 października 2012

Egoizm-Altruizm

       Krótki pościk, w którym chcę napisać, że mimo przeciwstawnego znaczenia tych słów, granica między nimi jest wyraźna tylko na papierze. Nasze działania (głownie te, które wykonujemy od tak, bez powodu, a więc te których podłoże leży w podświadomości)- nad każdym z nich musielibyśmy się pochylać i zastanawiać co tak na prawdę jest motywem danego działania.
Na tą chwile przychodzi mi do głowy tylko jeden przykład - to oddanie za kogoś życia, nie tak jak Jezus, on cierpiał, ale myślę, że gdybym miał możliwość uratowania kogoś kosztem własnego życia to nie zawahałbym się. Czy to jest altruizm? Zginąłbym z czystym sumieniem, ze  świadomością, że uratowałem życie komuś, komu na nim zależało. Jeśli trafił bym na górę myślę, że byłby to wystarczający argument by trafić przynajmniej do czyśćca(o ile istnieje, nie mam na razie zdania, jeszcze nie czytałem Biblii, ale podobno nie ma żadnej wzmianki), nie miałbym tutaj już żadnych problemów, odbywałbym karę w czyśćcu(zapewne lżejszą, krótsze życie- mniej okazji do grzechu). Jeśli ateiści mają rację to i tak już by mnie nie obchodziło. Wierzę, więc umierałbym z nadzieją, której (jeśli dusza nie istnieje) nic nie zawiedzie bo już mnie nie będzie. Życie, choć bywa piękne jest trudne w połączeniu z XXI wiekiem i niepewną przyszłością, problemami ta możliwość jest kusząca, tym bardziej, że nie jestem świadomy tego co straciłbym, tracąc oddech (haha jak ładnie -,^). Kończę przykład bo dość rozbudowany w skali posta. Nic innego nie przychodzi mi do głowy... może poza tym, że Bóg jednak mógłby ten czyn uznać za egoistyczny, może nie w swojej istocie, ale skoro wie, że tak myślę to poczyta to jako pójście na łatwiznę.. Ja przynajmniej myślę, że (powtarzam, wiem, ale jak chcecie przeczytać coś ładnego, to zapraszam na stronę naszego liceum, tam ktoś podpisujący się inicjałami N.B. piszę dużo ładniej) jest to czyn egoistyczny, choć przez strach i trudność uświadomienia sobie tego bilansu zysków i strat trudny. Wcześniej napisałem, że bym się nie zastanawiał, jednak nie wiem czy sam wierzę w to co napisałem i czy bym się na to odważył.
                     
                                                                                                                               Pozdrawiam!
                                                                                                                                Robert

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz