Traktat by zobowiązywał, żeby się troszkę rozpisać, ale że jest traktacik to się postaram jak zwykle nie za długo. O słowie od genezy przez funkcje itd. to za długo więc może napisze co stało się ze słowem , czy może wciąż się dzieje..
Tak najprościej, to słowo się zatraca, mówimy i nie zwracamy uwagi co. Nie wiem jak Wy ja wolałbym żeby mi nikt nie nazywał końcem świata pały z klasówki ani gardłową sprawą potrzebę żeby gdzieś kogoś podwieźć(no chyba ze do szpitala wtedy może być gardłowa). Działa to tak samo w drugą stronę usprawiedliwiamy zło które czynimy a właściwie to chowamy je za niewinnymi słówkami bo przecież gdyby amerykanie swoje operacje pokojowe nazywali po imieniu to czuje że szersza publika byłaby zdziwiona tym , że krew( ta płynąca w żyłach nie z banków krwi) ma tak małą wartość. Myślę, że dosyć, mam nadzieję, że zrozumieliście o co chodzi. Jeśli słowo już całkiem zatraci swą wartość( dla ludzi bo samo w sobie jest wieczne), gdy ludzie będą wyrzygiwali słowa nieświadomi ich znaczenia, zatracą powoli człowieczeństwo, a może raczej świadomość. Zatraca świadomość ale nie uczucia i myśli i jak tu by je wyrazić skoro język jest już tak okaleczony że nikt nie zrozumie skomplikowanych porównań i metafor.. pozostaje frustracja. Nachodzą mnie w tym miejscu wątpliwości czy to co napisałem jest prawdą bo przecież jeśli mleko nazwę wodą i to się przyjmie i każdy gdy usłyszy mleko będzie miał na myśli wodę? język może ulec przemianie a raczej degradacji na niższy poziom ale nie zmieni się wartość wartości( i to nie jest tautologia) stojących za tymi słowami. To napisałem bo moja pani od polskiego twierdzi inaczej, na pewnej lekcji polskiego mówiła coś o tym, że fajnego chłopaka nazywacie( wy dziewczyny) ciachem i ona stwierdziła, że to uprzedmiotowienie człowieka, że ciacho to takie "coś na raz" tylko teraz (znów wy dziewczyny) powiedzcie mi, gdy nazywacie chłopaka ciachem nazywacie go bo po prostu się wam podoba, czy w świadomości macie to "coś na raz"? Jestem przekonany ze to pierwsze dlatego myślę, że prawdziwym wrogiem człowieczeństwa nie jest zmiana słów tylko niszczenie tego co za nimi stoi. Prosty przykład (jako że niedługo obchodzę urodziny czy obchodziłem nie wiem kiedy to się ukarze) życzenia... słowa które wypowiada każdy "wszystkiego najlepszego" ilu z was mówiąc to na prawdę czuje potrzebę powiedzenia tego drugiej osobie? ilu z NAS(bo te szczere wszystkiego najlepszego mowie pewnie co 10 osobie która obchodzi urodziny) mówi to bez żadnych uczuć i nie zwraca na te słowa uwagi? A więc? Co robić? Przecież tak już jest... Nie wiem.. może wy macie w dupie co napisałem, ale od dzisiaj nikt nie usłyszy ode mnie nie szczerego "wszystkiego najlepszego" -,^ Pozdrawiam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz